- E-mail
- deathflames@tlen.pl
- Strona www
- www.myspace.com/ofnoavailcore
- Dane kontaktowe
- MANAGER: Maciej Karecki +48 509 772 176
- Miejscowość/gmina
- Olsztyn (miasto)
Tworzymy szybko, melodyjnie i do przodu - mówią wprost członkowie grającego metalcore Of No Avail. Podobno muzyka wypełnia ich życie do tego stopnia, że wokalista nawet chrapie growlem. Ten, ku utrapieniu sąsiadów, ćwiczy pod prysznicem. Przez 3 lata istnienia zagrali wiele koncertów, ale najlepiej się czują w swojskim Luzaku.
Pierwszy kawałek nosił niecenzuralny tytuł „Dupa Szatana” i wykonywano go po polsku lub angielsku w zależności od tego jak dobrze danego dnia bawił się zespół. Mimo to członkowie Of No Avail podkreślają na każdym kroku, że grają całkowicie na serio. - Dajemy show, ale treść tekstów zawsze jest poważna - zdradza swoje tajniki Łukasz Jefimow, którego wokal towarzyszy utworom. Zanim jednak powstały pierwsze riffy jakiegokolwiek utworu musiało upłynąć trochę czasu.
Zanim skompletowano cały zespół na umieszczone w Internecie ogłoszenia odpowiadały różne osoby, które nie zawsze wzbudzały zachwyt. - Kiedy szukaliśmy basisty zgłosiła się do nas taka dziewczyna w dresach - wspomina Adam Jurga, gitarzysta. - Okazało się, że trenuje taekwondo. Rafał chyba nie przypadł jej do gustu i nawet chciała go bić, ale na szczęście nie doszło do rozlewu krwi - dodaje ze śmiechem. Po wielu perypetiach po raz pierwszy, olsztyńscy muzycy zagrali razem w kwietniu 2008 roku. - Na początku graliśmy covery, ale po kilku miesiącach z naszych połączonych umysłów narodził się debiutancki utwór "Dlaczego". Tekst mówi o wojnie w Iraku, z perspektywy ludzi biorących w niej udział. Znam taką osobę. Inny kawałek opowiada o manii prześladowczej i schizofrenii. Śpiewam o ludziach, którzy zamiast pomóc nabijają się z bohatera. To pojazd po braku empatii. Przykładamy dużo uwagi do tekstów. Zanim napiszę tekst tworzę opowiadanie. Nie chcemy śpiewać o tym, że życie jest do kitu a koty do jedzenia - tłumaczy Łukasz.
Of No Avail raczej odcina się od klasyki, inspiracji szukając w nowoczesnym brzemieniu gitary. - Wiele nowych kapel stara się naśladować styl z lat 80. Zgoda, grano wtedy świetny metal, ale przecież nie chodzi o to, żeby coś reanimować i powtarzać do znudzenia. My chcemy nagrywać i słuchać czegoś nowego - stwierdza gitarzysta, Rafał Ciołkowski. Na twórczość olsztyniaków największy wpływ miały nowe kapele matalcore takie jak As I Lay Dying, Heaven Shall Burn, Parkway Drive. Mimo to agresywne dźwięki łączone są z wyraźną melodią. - Na jednym z koncertów była moja koleżanka, która na co dzień nie słucha takiej muzyki. Bawiła się dobrze i potem powiedziała, że w rytm naszej muzyki można nawet potupać nóżką - mówi Łukasz. Z koncertami nie zawsze było lekko. Kiedy kapela pierwszy raz grała na żywo, na plakacie promującym imprezę widnieli na samym końcu jako "+ gość". Na szczęście na kolejnych występach było już lepiej. Z resztą koncerty to na razie jedyny sposób, żeby posłuchać ich muzyki. - Niedługo nagramy materiał, ale do tej pory się z tym
wstrzymywaliśmy. Wychodzę z założenia, że jeśli mamy coś nagrać to musi być świetne. Nie podoba mi się sytuacja, w której nagrywa się wszystko jak leci, a z całego materiału da się słuchać jednego kawałka - komentuje wokalista. W najbliższym czasie dokonań olsztyńskich metalcore'owców będzie można posłuchać 19 listopada w pubie luzak.