505207917 - Marcin Bielski
605131711 - Rafał Warnieło
Miejscowość/gmina
Olsztyn (miasto)
Kiedy grali koncert, rozpętała się burza. Podczas innego z zapowiadanych 45 minut mogli grać zaledwie przez kwadrans, bo coś wybuchło w nagłośnieniu. Chcieli nagrywać demo, to sprzęt w studiu odmówił posłuszeństwa. Pech? — Ależ skąd. Miewamy różne przygody, ale wszystko kończy się dobrze — mówi Rafał Warnieło, gitarzysta olsztyńskiego zespołu Defying.
Pierwsze próby stworzenia zespołu rozpoczęły się dwa lata temu. — Znajomy basista postanowił zebrać kapelę, która będzie grała mocniejszą muzykę. Dołączył do nas jeszcze Tomek, którego perkusja towarzyszy nam do dziś. Wydarzenia potoczyły się tak, że kolega, który zainicjował projekt, niedługo później nas opuścił, ale wszystko zostało wprowadzone w ruch — wspomina Rafał Warnieło.
Najtrudniejsze okazało się znalezienie wokalisty. Zanim do projektu dołączył Marcin Bielski, którego grobowy głos można usłyszeć podczas występów Defying, zespół musiał się mocno napocić przed znalezieniem odpowiedniego wokalu.
Opowiadanie historii muzyką
— O dziwo zgłaszało się do nas mnóstwo ludzi, ale nikt nie rozumiał, co chcemy stworzyć. Przychodzili nawet tacy, którzy chcieli śpiewać „wlazł kotek na płotek“ — mówi Rafał.
Ostatecznie pierwsze demo — „Phial of Prayers“ — przygotowali bez wokalu. Co zawierają piosenki olsztyńskiej grupy? — Tworząc muzykę chcemy zarazem opowiadać historię — wyjaśnia Rafał. — Nawet bez tekstu, sama muzyka przedstawia jakąś opowieść. To tak samo jak z książką: jest wprowadzenie, potem trzeba zaintrygować czytelnika, rozwinąć akcję i zakończyć — dodaje.
Zdaniem Rafała, nie potrzeba słów, by muzyka pobudzała wyobraźnię. Mimo to z czasem utwory zostały wzbogacone o słowa. — Rafał przygotowuje riffy, a potem cały zespół zastanawia się, jak zakończyć piosenkę — zdradza Marcin Bielski. — Ja zajmuję się także warstwą tekstową. Słucham gitar i wyrażam muzykę w słowach. Tekst zawsze wiąże się z przesłaniem, które każdy słuchacz odbiera osobiście.
To są nasze własne kompozycje
— Ludzie, którzy słuchają naszej muzyki, potem często komentują, że brzmi to jak Opeth — mówi Marcin.
— Faktycznie, początkowo to była nasza główna inspiracja, ale tworzymy własne kompozycje — przekonuje Rafał.
Zespół swoją muzykę wiąże z nurtem metalu progresywnego, paradoksalnie właśnie dlatego, że ten gatunek trudno zdefiniować. — Każdy z nas słucha innej muzyki. Jeden lubi metal, inny bluesa. Przekłada się to na naszą wspólną twórczość. Kiedyś po koncercie spotkałem się z opinią, że każdy kawałek jest inny — mówi Rafał.
W jakiej zatem atmosferze powstają utwory Defying? — Przyglądamy się pracy innych i dokładamy coś od siebie. O to właśnie chodzi! Każdy z nas daje z siebie tyle, by zadowolić swoją osobę i resztę zespołu — uzupełnia Marcin.
ma